Z kart historii: Piłkarski sen spełnia się w Iławie [ZDJĘCIA i FILMY]

Powiedzieć, że był to niezapomniany mecz – to tyle, co nic nie powiedzieć. Rozegrany 30 listopada 1994 roku pojedynek 1/8 finału Pucharu Polski pomiędzy Jeziorakiem Iława a II-ligową Amicą Wronki, choć zakończył się zwycięstwem gospodarzy 1:0, ze względu na incydent miejscowego kibica z piłkarzem drużyny przyjezdnej przerodził się w futbolowy skandal.
Piłkarze i kibice Jezioraka, po pamiętnym meczu z Górnikiem Zabrze, znów przeżyli wielkie święto sportowe. Na murawie iławskiego stadionu doszło do piłkarskiej konfrontacji trzecioligowca z zespołem aspirującym do polskiej ekstraklasy. Mimo znacznie lepszej aury, mecz nie był tak widowiskowy jak tamta potyczka. Amica zaprezentowała zupełnie inny futbol, oparty na dużej agresji i ciągłym kontakcie z przeciwnikiem. Iławianie podjęli walkę, stąd mecz obfitował w wiele ostrych indywidualnych starć. Widowisko na tym na pewno straciło, chociaż wcale nie brakowało interesujących akcji i przede wszystkim emocji.
Mecz był zacięty, chwilami brutalny. Sędzia Piotr Werner pokazał dwie czerwone i pięć żółtych kartek. W 23. min. Marek Szafer z Amiki kopnął będącego bez piłki Zenona Zientarskiego, za co natychmiast został wyrzucony z boiska. Siły wyrównały się w 78. minucie, kiedy pomocnik Jezioraka Krzysztof Kowalik obejrzał drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę.
Tego dnia kibice z Iławy dwukrotnie eksplodowali radością. Najpierw w 33. minucie, kiedy Arkadiusz Klimek wykorzystał błąd kapitana gości Waldemara Sobkowiaka i z najbliższej odległości umieścił piłkę w siatce. I wreszcie, po ostatnim gwizdku sędziego, gdy wiadome już było, że trafienie Klimka dało Jeziorakowi historyczny awans do ćwierćfinału. Po meczu kibice długo świętowali pod klubowym budynkiem, a w tym czasie działacze z Wronek szykowali się do pozaboiskowego kontrataku. A wszystko w związku z wydarzeniami, do których doszło w 84. minucie meczu.
Kiedy po jednej z akcji Amiki piłka wyleciała daleko poza boisko, pobiegł po nią napastnik gości Artur Bugaj. Co wydarzyło się dalej? Faktem jest, że w pewnym momencie Bugaj nagle upadł na ziemię. Według działaczy z Wronek, cytowanych później przez ogólnopolskie media, zawodnik został uderzony przez kibica. Po tym zdarzeniu nie wrócił już na boisko, z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu zabrano go karetką do szpitala.
Zupełnie inne światło na sprawę rzuca świadek tego zdarzenia. Jest przekonany, że piłkarz Amiki symulował. Przyznaje jednak, że kontakt na linii kibic-zawodnik był.
– Bugaj upadł na ziemię, jak tylko poczuł kontakt z kibicem, który podawał mu piłkę. O żadnym uderzeniu czy odepchnięciu nie mogło być mowy – opisuje nam świadek.
Jest jeszcze trzeci element tej układanki. Nagranie wideo. Niestety, najważniejszy moment, czyli upadek Bugaja, nie został zarejestrowany. Na nagraniu widać jedynie, jak zawodnik leży na ziemi, a po chwili podbiegają do niego piłkarze obu drużyn oraz sędzia. W dołączonym do artykułu materiale wideo prezentujemy to zdarzenie.
Wspomniany incydent zmącił szaleńczą radość kibiców i zawodników Jezioraka. Kierownictwo „kuchennych” złożyło protest do Polskiego Związku Piłki Nożnej, domagając się powtórzenia meczu. W Iławie z niepokojem oczekiwano finału sprawy.
– Po powrocie do domu zawodnik całą noc wymiotował, był sinozielony. Zachodzi podejrzenie o wstrząśnienie mózgu. Nie przejdziemy obok tej sprawy obojętnie – odgrażał się na łamach Gazety Olsztyńskiej Ryszard Forbrich, znany na całą Polskę menedżer Amiki.
Afera z Bugajem trwała dokładnie 54 dni. Opinia publiczna niemal codziennie była informowana o „bulwersującej sprawie” i „pozasportowych wysiłkach działaczy”. Zamykający całą sprawę werdykt przyjęto w Iławie z zadowoleniem i ulgą. Wydział dyscypliny PZPN postanowił utrzymać w mocy rezultat z boiska. Jednocześnie nałożył na klub z Iławy karę: Jeziorak miał rozegrać jeden mecz u siebie bez udziału publiczności.
– Stało się to, co musiało się stać – skomentowali po posiedzeniu prezydium PZPN działacze z Iławy.
Tym zwycięstwem Jeziorak nie tylko znalazł się w gronie ośmiu najlepszych drużyn w kraju, ale też jako pierwszy w historii klub z Warmii i Mazur dotarł do ćwierćfinału Pucharu Polski.
Jeziorak IławaAmica Wronki 1:0 (1:0)
Klimek 32

Żółte kartki: Tarnowski, Zientarski, Witkowski, Klimek – Sobkowiak

Czerwone kartki: Kowalik 78 (za dwie żółte) – Szafer 22 (za kopnięcie rywala bez piłki)

Jeziorak: Lewandowski – Święcki, Matysiak, Tarnowski, Zientarski (63 Kowalik) – Przytuła, Pasik, Witkowski, Płoski – Derczyński (67 Romanowski), Klimek

Amica: Pleśnierowicz – Oleszek, Małachowski, Sobkowiak, Szafer – Cejrowski, Biliński, Rafałowicz, Wojtasiński (80 Fedorko) – Bugaj, Sapiński (35 Zgrajewski)

Sędzia główny: Piotr Werner (Katowice)

Widzów: 7 tys.

źródła: Gazeta Olsztyńska, Dziennik Pojezierza, Gazeta Wyborcza

Autor: T.R. K.K.
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.
Akceptuje
Więcej informacji