Z kart historii: Jak Górnik utonął w Jezioraku [ZDJĘCIA i FILM]

Wtorek, 25 października 1994 roku był bezsprzecznie jednym z najszczęśliwszych dni w historii iławskiego Jezioraka. Piłkarze dokonali nie lada wyczynu eliminując z turnieju o Puchar Polski słynny Górnik Zabrze. Sukces Jezioraka odbił się szerokim echem w kraju, a pucharowa przygoda niespodziewanie przerodziła się w poważną sprawę. Dziś mijają dokładnie 23 lata od tych wydarzeń.

 
Na ten dzień ubogi pod względem piłkarskim region Warmii i Mazur czekał latami. I czekałby zapewne dłużej, gdyby ślepy los nie skojarzył w 1/16 Pucharu Polski drużyny III-ligowego Jezioraka Iława z legendą polskiej piłki klubowej, Górnikiem Zabrze. Historia turniejów pucharowych uczy, że zespoły niższych klas w takich meczach grają jak natchnione i czasami płatają figla faworytom.
 
– Dla ludzi z mojego pokolenia Górnik to legenda, wychowywaliśmy się na sukcesach tej drużyny. Może dlatego na stadion, podobnie jak na koncerty Czerwonych Gitar, przyszło aż tylu czterdziestolatków. Trudno nawet opisać, jak cieszymy się z wyeliminowania zabrzan z Pucharu Polski – powiedział „Gazecie” menedżer Jezioraka Iława, Benedykt Gac.
 
Goście byli zdecydowanymi faworytami w meczu z liderem warszawsko-mazurskiej grupy III ligi. Najbardziej znanym piłkarzem jest tam 25-letni Marek Witkowski, który grał kiedyś w I-ligowej Jagiellonii. Po sobotnim ligowym pojedynku ze Stomilem Olsztyn piłkarze Górnika nie powrócili do Zabrza. Zamieszkali w hotelu w Iławie, a na boisku Jezioraka przygotowywali się do meczu 1/16 Pucharu Polski.
 
Zabrzanie wystąpili bez kilku kontuzjowanych zawodników, m.in. reprezentantów Polski Jerzego Brzęczka i Henryka Bałuszyńskiego. Pierwszą bramkę stracili już w 26. minucie. Po rzucie rożnym Witkowskiego i błędzie środkowych obrońców Górnika Zientarski pokonał Kłaka. Wyrównał, również po rzucie rożnym, Marek Piotrowicz. Jeszcze przed przerwą zabrzanie mogli objąć prowadzenie, ale po podaniu Marka Szemońskiego wprowadzony minutę wcześniej na boisko Rafał Kocyba nie trafił z 5 metrów.
 
Druga połowa rozpoczęła się sensacyjnie. Najpierw Piotr Matysiak pokonał Kłaka z rzutu karnego, a chwilę później Arkadiusz Klimek podwyższył na 3:1. Zabrzanie próbowali potem odrobić straty, mieli zdecydowaną przewagę, ale grali nieskutecznie. Gospodarze bronili się już 40 metrów od własnej bramki. Najlepszą okazję na zdobycie drugiego gola dla zabrzan miał w 85. minucie Szemoński, ale bramkarz Lewandowski obronił jego uderzenie z kilku metrów.
 
Na pomeczowej konferencji trener Górnika Edward Lorens powiedział, że nie chciał przy padającym deszczu i śliskim boisku ryzykować włączeniem do składu piłkarzy, którzy po kontuzji nie odzyskali jeszcze pełnej sprawności (chodziło przede wszystkim o Brzęczka). Zdaniem Lorensa Górnik powinien pokonać Jezioraka nawet bez kilku czołowych zawodników.
 
Gac, menedżer zespołu z Iławy, nie chciał powiedzieć, ile pieniędzy otrzyma jego zespół za wyeliminowanie Górnika. Ujawnił tylko, że będzie to premia podobna, jaką płaci się zazwyczaj w naszej II lidze. Wszystko mu jedno, kto będzie rywalem Jezioraka w następnej rundzie. – Jak się dziś okazało, z każdym można wygrać – zauważył.
 
Jeziorak Iława – Górnik Zabrze 3:1 (1:1)
Zientarski 26, Matysiak 47 (k), Klimek 55 – Piotrowicz 37
 
Żółte kartki: Lewandowski, Pasik, Derczyński – Kłak, Koseła
 
Jeziorak: Lewandowski – Roszkiewicz, Matysiak, Tarnowski – Płoski, Przytuła (65 Kowalik), Pasik, Witkowski, Zientarski – Derczyński, Klimek (73 Romanowski)
 
Górnik: Kłak – Hajto, Brzoza, Piotrowicz (44 Kocyba), Zadylak (60 Jarosz) – Grembocki, Koseła, Kubik, Kraczkiewicz – Nosal, Szemoński
 
Sędzia główny: Roman Kostrzewski (Bydgoszcz)
 
Widzów: 8 tys.
 
źródło: Gazeta Wyborcza / red.
fot. archiwum klubowe
 

 

Autor: T.R. K.K.

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.
Akceptuje
Więcej informacji