Z KART HISTORII: JAK DŁUGO NA WAWELU… [ZDJĘCIA I FILM]

Gdy Jeziorak kończył najlepszy sezon w swojej historii na drugoligowy mecz wybrał się do Krakowa. Ostatni akcent sezonu odbył się przy ulicy Reymonta, gdzie świeżo upieczeni pierwszoligowcy z Wisły podejmowali beniaminka z Iławy.

Ta ostatnia środa

To nie był zwykły mecz. Mimo, że wszystko w tabeli było już wyjaśnione, atmosfera jaka wtedy panowała na trybunach oddawała niezapomniany klimat lat 90-tych. Wielu z nas zastanawia się dziś, czy to była najlepsza drużyna Jezioraka w historii? Tego nie wiemy na pewno, ale wynik zrobiła najlepszy w historii. Czwarte miejsce w tabeli na koniec drugoligowego sezonu już więcej nie udało się powtórzyć. Skład zespołu trenowanego przez Józefa Łobockiego i Andrzeja Bedrę już nigdy nie wyglądał tak samo. To był ostatni mecz drużyny stworzonej w dużej mierze z piłkarzy, którzy trafili do Iławy za sprawą Piotra Wieczorka z Olsztyna.

Radosny futbol

Ostatni akord sezonu 1995/96 rozstrzygnął się już do przerwy. Pierwsi cieszyli się z prowadzenia gospodarze, Już w trzeciej minucie, po dośrodkowaniu Grzegorza Kaliciaka, Tomasz Kulawik, mimo że był naciskany przez Jarosława Płoskiego, trafił do bramki Jezioraka. Dziesięć minut później nastąpiła riposta odważnie grających iławian. Z prawej strony dośrodkował na pole karne Piotr Zajączkowski, Dariusz Preis głową próbował pokonać Artura Sarnata, lecz piłka po jego uderzeniu trafiła w słupek i wyszła w pole karne. Dobitka Pawła Pasika była już celna. Ledwo krakowianie wznowili grę od środka, a już widownia miała powody do radości. Strzelcem gola dającego Wiśle prowadzenie był Wiktor Sydorenko.

Gdy w 33. minucie, po indywidualnej akcji, Kaliciak strzelił trzeciego gola, zaś w 40., po niefortunnej interwencji Dariusza Jackiewicza, wynik brzmiał 4:1 dla miejscowych, na stadionie zapanowała euforia. I tego nastroju nie był w stanie zmienić nawet fakt, że tuż przed przerwą Zenon Zientarski z rzutu karnego zmniejszył rozmiary porażki.

Stracone marzenia

W drugiej części gry już nie było takich emocji, chociaż obie ekipy miały po kilka okazji na bramki. Dwa razy Wiślacy (Kulawik w 50. i Kaliciak w 90. min) byli oko w oko z Mariuszem Sienkiewiczem, po drugiej stronie, w podobnej sytuacji z Sarnatem, byli Remigiusz Sobociński (56.) i Jackiewicz (85.). Ale bramkarze stawali na wysokości zadania. Mecz mógł się podobać, mimo że emocji związanych z awansem już nie było. Wisła już wcześniej wraz z warszawską Polonia zapewniła sobie promocję do I ligi.

Po meczu trener Jezioraka Józef Łobocki powiedział:

– Gratuluję „Białej Gwieździe” awansu i cieszę się, że ten ostatni mecz był ciekawym widowiskiem. Gra była interesująca, pozbawiona złośliwości, mało było fauli, Wisła pokazała techniczny futbol. Krakowianie są w I lidze, a nam przyjdzie dalej zmagać się na drugim froncie. Ale w przyszłym sezonie powalczymy. Szkoda, że teraz się nie udało. Po jesiennych grach mieliśmy sporą przewagę i, gdyby niektórzy zawodnicy podchodzili równie poważnie do wiosennej rundy, to my z Wisłą cieszylibyśmy się teraz z awansu.

I chociaż do Krakowa Jeziorak powracał jeszcze wiele razy już więcej nie zagrał przy Reymonta. Tamten mecz choć przegrany stał się częścią jego historii.

Kraków, 12 czerwca 1996

Wisła Kraków – Jeziorak Iława 4:2 (4:2)

Kulawik 3, Sidorenko 11, Kaliciak 32, Kulawik 40 – Pasik 10, Zientarski 44

Wisła: Sarnat – Zając, Głownia, Giszka, Matyja (Pasionek 46), Sydorenko, Marzec (Pater 68), Łętocha, Dzierżanowski (Wójcik 77), Kulawik, Kaliciak

Jeziorak: Sienkiewicz – Zientarski, Święcki, Tarnowski, Zajączkowski, Pasik, Sobociński (Jakubiak 87), Kiłdanowicz (Przytuła 64), Płoski, Jackiewicz, Preis (Radziński 87)

Żółta kartka: Matyja (Wisła)

Sędzia główny: Wyląg (Katowice)

Widzów: 8000

źródło: Gazeta Olsztyńska, Tempo, Dziennik Pojezierza

fot. Archiwum klubowe, historiawisly.pl

źródło: YouTube.com /Wisła Skawina

Autor: T.R.

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.
Akceptuje
Więcej informacji