Z kart historii: Biało-niebiescy zatrzymali lidera! [ZDJĘCIA I FILM]

Gdy na zakończenie rundy jesiennej sezonu 1999/2000 do Iławy przyjechał lider tabeli – GKS Bełchatów, nastroje w obozie iławskim były dalekie od radosnych. Zwiększające się zaległości finansowe klubu wobec zawodników, 19 miejsce w tabeli zagrożone spadkiem i kontuzje podstawowych zawodników. Fakt, że podopieczni trenera Andrzeja Bedry „zatrzymali lidera” świadczył o mobilizacji w zespole, chociaż takie obrazki należały niestety do rzadkości.

 
7-go listopada 1999 roku piłkarzy Jezioraka czekała najtrudniejsza w rundzie jesiennej próba – mecz przeciwko liderowi i faworytowi nr 1 do awansu do I ligi, drużynie GKS Bełchatów.
 

– To zespół bez słabych punktów. Grają dokładną, techniczną piłkę, mają zawodników, którzy potrafią niekonwencjonalnym podaniem rozmontować obronę. Żeby zremisować, musimy się wznieść na wyżyny – mówił w wywiadzie dla Gazety Olsztyńskiej szkoleniowiec iławian Andrzej Bedra.

Dodatkową motywacją dla piłkarzy miała być premia finansowa, która ufundował anonimowy sponsor. Za wygranie meczu drużyna miała otrzymać do podziału 5 tysiecy złotych.

Przyjazd lidera II ligi do grodu nad Jeziorakiem nie przyciągnął na stadion zbyt wielu widzów. Wpływ na frekwencję mogła mieć listopadowa pogoda, niska temperatura i gęsta mgła ograniczająca widoczność, które nie sprzyjały widowisku. Jeziorak do niedzielnego spotkania przystąpił osłabiony brakiem dwóch doświadczonych zawodników. Zarówno Wojciech Tarnowski, jak i Dariusz Preis nabawili się kontuzji i na murawę w ogóle nie wybiegli. Do zespołu, po przymusowych pauzach za czerwone kartki, powrócili dwaj napastnicy – Zbigniew Kobus i Tomasz Radziński.

Początek pojedynku toczył się pod dyktando przyjezdnych. Goście uzyskali optyczną przewagę, ale niewiele z tego wynikało. Bełchatowianie przewyższali swoich rywali umiejętnościami. Mimo to pierwszą groźną okazję mieli zawodnicy Jezioraka, a konkretnie Kobus, który strzałem głową z linii pola karnego sprawdził formę Aleksandra Ptaka. W 19. minucie zrobiło się groźnie w okolicach pola karnego iławian, kiedy po stracie Jarosława Płoskiego na bramkę Andrzeja Olszewskiego strzelał Grzegorz Cheda.

Potem Jeziorak nadal atakował, jednak znów brakowało skuteczności pod bramką gości. Na próby wspomnianego wcześniej Płoskiego, a także Sławomira Makowskiego, górnicy z Bełchatowa odpowiedzili strzałami Chedy, Dariusza Patalana i Dariusza Rzeźniczka. Ten ostatni uderzył na bramkę Olszewskiego, który sparował piłkę na poprzeczkę.

Kibice doczekali się bramek dopiero w drugiej połowie meczu. Jako pierwsi gola strzelili goście. Rzut rożny, dośrodkował Marek Nowicki, a piłkę głową do siatki posłał Marcin Kaczmarek – syn ówczesnego trenera Stomilu Olsztyn Bogusława Kaczmarka. W 68 minucie Jeziorak wyrównał. Tomasz Kisielewski wbiegł w pole karne, podał Makowskiemu, a ten silnym strzałem w długi róg doprowadził do wyrównania. Była to dopiero 10 bramka iławian w rundzie jesiennej. Problem z ofensywą w iławskiej drużynie był w listopadowym spotkaniu, aż nadto widoczny. Po tej bramce oba zespoły próbowały jeszcze przechylić „szalę” zwycięstwa na swoją stronę, jednak wynik meczu nie uległ już zmianie.

Drużyna Jezioraka postawiła pretendującemu do awansu zespołowi z Bełchatowa trudne warunki. Mecz z liderem był w opinii obserwatorów najlepszym występem Biało-niebieskich w rundzie jesiennej sezonu 1999/2000. Piękny gol Makowskiego przyćmiła jednak wypowiedź Płoskiego, który powiedział w wywiadzie dla Gazety Olsztyńskiej:

– Nie chciałbym opuszczać Iławy, bo zadomowiłem się tutaj, ale nie dopuszczę do sytuacji, gdzie gram tylko za wypłatę. Rodzina ma swoje prawa. Cieszę się jednak, że godnie pożegnaliśmy się przed zimą z naszymi kibicami.

Tak o sytuacji w iławskim klubie pisał wówczas Maciej Zdanowicz na łamach Gazety Olsztyńskiej:

– Zawodnikom wypłacono premie tylko za dwa punkty z 24 zdobytych jesienią. W klubie trwają prace nad utworzeniem Sportowej Spółki Akcyjnej. Dyrektor Benedykt Gac tęsknie wypatruje udziałowców spółki, a kibice zadają sobie pytanie: „Dokąd płyniesz Jezioraku?”.

Myśl o przyszłości iławskiego klubu spędzała wszystkim jego sympatykom sen z powiek już do końca rozgrywek.

Jeziorak IławaGKS Bełchatów 1:1 (0:0)
Makowski 68′ – Kaczmarek 55′

Żółte kartki: Siniczyn – Cheda, Nowicki, Kukulski

Jeziorak: Olszewski – Święcki, Serocki, Siniczyn, Makowski – Płoski, Kempa, Kisielewski, Kowalczyk (83 Zawada) – Radziński, Kobus (89 Dymowski)

GKS Bełchatów: Ptak – Skinderis, Kaczmarek, Szkudlarek, Cheda – Hinc, Szarpak, Rzeźniczek, Nowicki (73 Sobczyński) – Berensztajn (46 Kukulski), Patalan (82 Rasiak)

Sędzia główny: Eugeniusz Kobylarz (Gdańsk)

Widzów: 1200 tys.

źródła: Gazeta Olsztyńska, Kurier Iławski, Fakty Bełchatów, JeziorakTV

Autor: T.R.

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.
Akceptuje
Więcej informacji