Klaudia Obrębska: Sztuki walki ukształtowały mój charakter

Klaudia Obrębska, trenerka sekcji sztuk walki opowiedziała nam o historii klubu, jego osiągnięciach i ogólnym rozwoju. Zdradziła nam również, dlaczego poszła właśnie w tę stronę i co dobrego można zyskać dołączając do zespołu.

Kamila Helwak: Jak zaczęła się Twoja przygoda ze sztukami walki?

Klaudia Obrębska: Od 2000 roku mój tata prowadzi klub sportowy Fight Center Iława, w którym odbywają się zajęcia z taekwondo i kickboxingu. Od najmłodszych lat zabierał mnie na treningi. Dbał o to, żebym ja, zarówno jak i moje rodzeństwo, ćwiczyła regularnie. Próbował wpłynąć na nas, abyśmy mieli styczność ze sportem, tym bardziej, że to była jego wielka pasja. Tak właśnie rozpoczęła się moja przygoda ze sztukami walki i do 12-13 roku życia stale byłam z nimi związana.

KH: Wspomniałaś, że w wieku 13 lat nastąpiła dłuższa przerwa w sporcie. Co było tego przyczyną?

KO: W międzyczasie kończyłam Szkołę Muzyczną I stopnia w Iławie. Mama zauważyła, że mam talent i posłała mnie dalej. Jak skończyłam Szkołę Muzyczną II stopnia, to stwierdziłam, że to jednak nie jest dla mnie. Zdecydowanie bardziej lubię agresywne sporty walki, wolę się porządnie zmęczyć, ćwiczyć, kopać, pracować na sprzętach i to mnie zawsze bardziej rozwijało.

KH: Twój tata założył sekcję w Jezioraku Iława. Kiedy zaproponował Ci, abyś dołączyła do niej jako trenerka?

KO: Miałam wtedy 21 lat, wróciłam z Olsztyna do Iławy. Zyskałam wcześniej doświadczenie pracy z ludźmi. Prowadziłam zajęcia tańca dla dzieci. Nie tylko w Olsztynie, bo jeździłam też po całym województwie i uczyłam tego w szkołach podstawowych i przedszkolach. Także zawsze miałam jakąś styczność z dziećmi. Jak już wróciłam, to pomyślałam, że świetnie byłoby uczestniczyć w tym klubie, gdzie miałam możliwość dać coś od siebie. Dlatego wspólnie z tatą podjęliśmy decyzję, że chcę tam działać w roli trenerki grupy dziecięcej.

KH: Mówisz, że uczyłaś dzieci tańca. Jaki to był taniec?

KO: Były to zajęcia taneczno-ruchowe, głównie disco i hip-hop, a także taniec towarzyski. Przede wszystkim skupiałam się na tym, żeby dzieci miały ruch i poczucie rytmu – to było celem zajęć oraz żeby uczyły się też gry i zabawy zespołowej.

KH: Prowadziłaś również z nimi zajęcia taekwondo?

Tak, chciałam odciążyć trochę tatę, bo był głównym trenerem, który prowadził te zajęcia. Chciałam, żeby on ze swoim ogromnym doświadczeniem skupił się głównie na starszych osobach i na dzieciach, które przychodzą na regularne treningi, a ja wtedy zaczęłam prowadzić grupy najmłodsze.

KH: Od kiedy jesteś związana z kickboxingiem?

KO: Na samym początku zajmowałam się głównie taekwondo, dopiero później był kickboxing. Jak wróciłam do Iławy na stałe, to stał się moim głównym celem. Teraz z perspektywy czasu wiem, że jest to jeszcze lepsze niż taekwondo, ale oczywiście jedno nie wyklucza drugiego i można trenować obie sztuki jednocześnie.

KH: Przechodząc do iławskiej sekcji sztuk walki… Każdy może dołączyć do zespołu?

KO: Nie ma żadnego ograniczenia wiekowego. Od zawsze mamy podział na grupy. Stworzyliśmy dwie dziecięce w zależności od poziomu zaawansowania. Są też zajęcia dla dorosłych i młodzieży. Kiedy byłam na miejscu, to prowadziłam grupę dla kobiet, ale ze względu na obecną sytuację pandemiczną odbiło się to na zainteresowaniu, dlatego zostały tylko te osoby, które były i są obecnie mocno zaangażowane. W razie potrzeby, każdy też otrzymuje indywidualną konsultację.

KH: Jakbyś mogła wymienić kilka zalet uprawiania sztuk walki oraz powiedzieć, co one Tobie dają?

KO: Przede wszystkim: cierpliwość, zaangażowanie, zawziętość. Sztuki walki ukształtowały  mój charakter. Dostrzegam to teraz na przestrzeni lat, bo kiedyś mniej skupiałam się na jakichkolwiek detalach, szybko się denerwowałam. A teraz dążę do celu od początku do końca, jestem konsekwentna. Dodatkowo poprawia się stan psychiczny. Bez treningów nie potrafię żyć, robię je co drugi dzień w domu, nawet jeśli mam dużo obowiązków, takich jak praca, to i tak wiem, że muszę je zrobić.

KH: Jako sekcja jeździliście na zawody?

KO: Wielokrotnie jeździliśmy na zawody. Mamy bardzo duże osiągnięcia klubowe na swoim koncie. Udało nam się też zorganizować zawody w Iławie, na które przyjechało bardzo dużo klubów. W 2005 roku zdobyliśmy 2. miejsce na Wicemistrzostwach Europy. Poza tym, braliśmy udział w ogólnopolskich turniejach, na których odnosiliśmy sukcesy. Wielu z nas mogło sprawdzić się na arenie ogólnopolskiej. Mamy utalentowanych wychowanków – Daniela Niedźwiedzkiego, czy też Adriana Kamińskiego, który obecnie już nie trenuje i Karola Siwka, który założył swoją własną sekcję i aktualnie jest w zarządzie Polskiej Unii Taekwon-do.

KH: A jak jest z Twoimi indywidualnymi osiągnięciami?

KO: Do 13 roku życia jeździłam na zawody i wygrywałam puchary. Mam sporo dyplomów, medali. Odkąd wróciłam z Olsztyna do Iławy to nie startowałam w żadnych zawodach, ale nie mówię, że w przyszłości do tego nie wrócę. Cały czas trenuję, jestem w formie, więc kto wie, może w końcu się uda. Moim marzeniem jest wystąpić na zawodach, nawet jeśli miałaby to być porażka, to chcę się pokazać z jak najlepszej strony.

KH: Jest coś jeszcze, czym się interesujesz oprócz sztuk walki?

KO: Największą moją pasją jest sport, na drugim miejscu muzyka. Lubię uczestniczyć w różnych projektach, jak np. ostatnia sesja do kalendarza Jezioraka. Jak dostaję propozycje, to od razu z tego korzystam z wielką radością. Aktualnie nie oddaję się żadnej większej pasji, bo na co dzień pracuję. Chcę zarobić odpowiednie pieniądze i zacząć podróżować.

KH: Jakie jest twoje wymarzone miejsce, do którego chciałabyś dotrzeć?

KO: Chciałabym bardzo odwiedzić Malediwy – to takie marzenie podróżnicze, które odkładam, ale myślę że przyjdzie na nie czas.

KH: Mówiłaś o sesjach zdjęciowych. Opowiedz, jak zareagowałaś na propozycję zostania twarzą kalendarza Jezioraka?

KO: Zaczęło się to 21 sierpnia 2020 roku. Był to zwykły dzień i nagle dostałam wiadomość od Miłosza Koneckiego, z którym jestem w zarządzie Jezioraka, czy nie zechciałabym wystąpić w sesji zdjęciowej dla klubu. Na samym początku nie mogłam uwierzyć w tą propozycję. Oczywiście, szybko zgodziłam się na udział, tym bardziej, że jestem związana z Jeziorakiem. Przy okazji była to szansa wzięcia udziału w fajnym projekcie, a jednocześnie pretekst, by przylecieć do Polski.

KH: Na koniec pytanie, które z pewnością wszystkich zaciekawi. Czy zdarzyło Ci się wykorzystać Twoje umiejętności obrony w życiu codziennym?

KO: Miałam takie sytuacje, ale jak byłam młodsza. Chodziłam do gimnazjum, chłopcy zaczepiali dziewczynki, w tym mnie. W pewnej sytuacji jeden z moich kolegów mocno ode mnie oberwał, nie spodziewał się, że się odwrócę i kopnęłam go mocno w klatkę. Oczywiście w konsekwencji znalazłam się u dyrektora. Nawet mój tata musiał się tam zjawić, bo „biłam chłopaków”. Ku zaskoczeniu wszystkich stwierdził, że bardzo dobrze zrobiłam, bo trzeba się bronić. Teraz na co dzień staram się tego nie nadużywać, nie jestem agresywna.

KH: Co byś powiedziała tym mniej odważnym osobom?

KO: Nie można się martwić, trzeba w siebie mocno uwierzyć, stale próbować nowych rzeczy, otworzyć się na ludzi i możliwości. Dużo osób ma brak wiary w siebie, stresują się, by wyjść na pierwsze zajęcia, są stale zamknięci w domu, dlatego warto to zmienić.

KH: Chcesz dodać coś na koniec?

KO: Chciałabym bardzo podziękować Jeziorakowi za możliwość wzięcia udziału w sesji. W związku z rozpoczęciem nowego roku życzę wszystkim kibicom i zawodnikom, dużo sukcesów sportowych, zawodowych, uśmiechu, szczęścia, zdrowia, odwagi i pewności siebie, a Jeziorakowi, aby stale się rozwijał.

KH: Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Kamila Helwak

Zdjęcia: Grzegorz Chełkowski

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.
Akceptuje
Więcej informacji