Emilia Włodarska: Tenis stołowy rozwija motorykę, szybkość oraz moc naszego ciała

Emilia Włodarska, trenerka sekcji tenisa stołowego w krótkim wywiadzie opowiedziała, jak tenis wpływa na rozwój człowieka oraz jak obecnie wygląda sytuacja z zajęciami w dobie pandemii. Zdradziła również jak doszło do reaktywacji sekcji.

Kamila Helwak: Skąd wzięła się Pani miłość do tenisa stołowego i jak długo ona już trwa?

Emilia Włodarska: Tenis stołowy jest ze mną od zawsze. Pamiętam te wspaniałe, beztroskie czasy, kiedy nie mogłam doczekać się treningu. Było to w szkole podstawowej, kiedy wraz z koleżanką uświadomiłyśmy sobie, że tenis może być zupełnie czymś innym niż tylko „zwykłym” tenisem ze świetlicy. Poszłyśmy do klubu ITR Jeziorak Iława i do dziś noszę ten sport w sercu.

KH: Można powiedzieć, że od 2014 roku „wzięła się” Pani za reaktywację sekcji tenisowej w Iławie. Jak ocenia Pani jej rozwój z perspektywy czasu?

EW: Początki były trudne, próbowałam powoli odnaleźć się w nowej sytuacji i zrobiłam Instruktora Sportu. Z miesiąca na miesiąc byłam bardziej pewna siebie, zdobywałam coraz większe doświadczenia, ale patrząc z perspektywy czasu to myślę, że śmiało można powiedzieć, że tenis na nowo cieszy się dużą popularnością.

KH: Co się stało, że ITR stanął w miejscu i nie cieszył się tak dużą popularnością w tamtym okresie?

EW: W tamtym okresie sekcja zajmowała się seniorskim trenowaniem – nie było naborów, nikt nie prowadził zajęć dla dzieci. Stąd brak popularności aż w końcu otrzymałam telefon oraz pytanie czy jestem zainteresowana trenowaniem dzieci, czyli tak naprawdę rozpoczęciem od zera. Byłam bardzo podekscytowana, gdyż tenis od zawsze sprawiał mi wiele radości i pomyślałam, że chętnie spróbuje, tym bardziej, że miałam długą przerwę „od tenisa”.

KH: Czy po reaktywacji sekcji, na zajęcia zgłosiło się dużo chętnych? W jakim wieku były to osoby?

EW: Na początku starałam się szukać osób wśród znajomych, sąsiadów – dzieci, które by chciały spróbować. Udało się to z powodzeniem. Zauważyłam, że dzieci bardzo chętnie przychodzą na treningi w przedziale wiekowym od 8 do 16 lat.

KH: Jakimi tenisowymi osiągnięciami może się pochwalić ITR?

EW: Kiedyś ITR brał udział w ligowych rozgrywkach, nawet występował w 1. lidze. Zawodnicy klubu stawali na podium naszego województwa.

KH: Mamy rok 2018 i coraz więcej młodzieży chętniej uczęszcza na zajęcia tenisa. Jakie to uczucie?

EW: Piękne uczucie, radość w sercu, poniekąd spełnienie i motywacja na więcej, rozwój i popularyzacja tej dyscypliny sportowej – na to właśnie stawiam. Największą motywacje dają mi dzieci, które chętnie przychodzą do mnie na treningi.

KH: Gdzie najczęściej odbywają się lokalne turnieje? Czy cieszą się one dużą popularnością wśród kibiców?

EW: Gramy wszędzie, gdzie się da: Ostróda, Lidzbark, Brodnica, Lubawa, wiele można wymieniać. Z każdym turniejem kibiców przybywa.

KH: Jak gra w tzw. „ping-ponga” wpływa na człowieka? Jakie są najważniejsze zalety tego sportu?

EW: Gra w ping ponga jest fantastycznym sportem dla wszystkich w każdym wieku. Tenis stołowy rozwija motorykę, szybkość oraz moc naszego ciała, a także pozytywnie wpływa na nasz umysł i rozwija dokładność oraz precyzję. Dzieci, które mają z nim kontakt są bardziej wytrwałe w dążeniu do celu, stają się bardziej pracowite i zdyscyplinowane. Takie cechy z pewnością zaprocentują w dorosłym życiu. Jeżeli z małego sportowca wyrośnie zawodnik – to super, ale traktujmy to jako dodatkowy bonus, bo niezależnie jaką drogę wybierze w przyszłości, to czas poświęcony na treningi i tak okaże się wspaniałą inwestycją.

Sala przy ul. Asnyka, przy której odbywały się zajęcia

KH: Jak sekcja radzi sobie obecnie, czyli w dobie pandemii koronawirusa? Napotykacie problemy związane z organizacją zajęć?

EW: Moje treningi odbywały się na sali, która należy do szpitala. We wrześniu ubiegłego roku zabrali nam ją z dnia na dzień. To niewyobrażalne, w jakiej sytuacji zostaliśmy postawieni, ogromny ból, tęsknota za treningami, za dziećmi.  Myślałam wtedy, że nie poddam się i stanę na głowie, aby coś znaleźć. Niestety moje optymistyczne spojrzenie zaczęło gasnąć. Na dzień dzisiejszy nie mamy treningów, dzieci oraz rodzice czekają z niecierpliwością kiedy w końcu zobaczymy się na Sali.

Wielki trud. który wykonywałam, duże zaangażowanie, które wkładałam w każdy jeden trening… Można powiedzieć, że to przepadło, moja praca, staranie się o to, żeby nauczyć dzieci tego sportu… Cały czas patrzę z nadzieją, że tam wrócimy, ale niestety jest ciężko. Każdy tłumaczy to covidem, tym, że nie ma odpowiedniego zaplecza, żeby przetrzymywać nasze stoły, a nawet, jeżeli znaleźlibyśmy salę, to naszej sekcji nie stać na opłacenie jej. Mówię to z wielką przykrością, bo wiem jak wiele dzieci czeka na trening, a ja jestem bezradna. Mimo wszystko, będę walczyć!

KH: Czy ma Pani jakieś pozasportowe zainteresowania?

EW: Sport oraz dobra muzyka! Oprócz tego, mam dwóch wspaniałych synków, z którymi uwielbiamy spacerować i grać w gry planszowe. 

KH: Moim największym sportowym marzeniem jest…  

EW: …żeby tenis stołowy znowu „wszedł” na salę gimnastyczną, a tam wytrenowanie zawodnika, który będzie moim następcą, który tak samo jak ja pokocha ten sport i będzie go kontynuował.

KH: Dziękuję bardzo za wywiad.

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.
Akceptuje
Więcej informacji