Doktor Jadwiga Otolska-Karpacz – pierwszy i jedyny wywiad z córką Zygmunta Otolskiego

Redakcja jeziorakilawa.pl ma ogromny zaszczyt przedstawić pierwszy, i jak dotąd jedyny wywiad z Panią Doktor Jadwigą Otolską-Karpacz, córką wybitnego piłkarza, trenera i założyciela Jezioraka Zygmunta Otolskiego!

Zapraszamy Was na spotkanie z niezwykłą kobietą! Pani Jadwiga Otolska-Karpacz jest znanym w Iławie lekarzem – okulistą, córką największej legendy Jezioraka Zygmunta Otolskiego. To medialny debiut Pani Doktor, która nie przypomina sobie, aby wcześniej udzielała jakiegokolwiek wywiadu do prasy, radia czy telewizji!

Jak to się stało, że taki skarb Jezioraka przez tyle lat był tak skrzętnie ukryty. Praktycznie nie sposób znaleźć z panią wywiadów?

Nie jestem związana ze środowiskiem piłkarskim. Osoby blisko związane z ojcem powoli odchodziły i pamięć się zaciera. Mam świadomość, że mój ojciec był przez wiele lat znanym i lubianym człowiekiem w środowisku sportowców w Iławie, ale dla mnie pozostanie przede wszystkim ukochanym tatą.

Będąc córką takiego wspaniałego piłkarza, a później trenera, jaki był Zygmunt Otolski, chyba nie mogła pani nie kibicować Jeziorakowi?

Dom rodzinny był wypełniony pasją do piłki nożnej. Tata żył sprawami klubu i naturalnie w tym uczestniczyłam. Nie dało się nie kibicować Jeziorakowi.

Fot. Archiwum prywatne dr Jadwigi Otolskiej-Karpacz

Jakim ojcem był Zygmunt Otolski?

Tata był człowiekiem zajętym. W tygodniu praca, a w dni wolne treningi i mecze. Gdy tylko mógł, znajdował czas dla rodziny, zabierał wtedy nas nad wodę czy do lasu. Wiedziałyśmy z siostrą, że zawsze możemy na niego liczyć.

Żyła pani w domu wybitnego sportowca, trenera, działacza. Czy to życie domowe zdominowała piłka czy udało się to oddzielić?

Mam przekonanie, że aby dobrze coś wykonywać, należy się temu poświęcić i tego zdania był mój tata. Łączył zamiłowanie do piłki nożnej z wolnym czasem i w związku z tym, nie dało się tych dwóch spraw rozdzielić.

Pani ojciec urodził się w Grudziądzu. Jak trafił do Iławy?

W Grudziądzu mieszkali i poznali się moi rodzice. Tam też jako młodych ludzi zastała ich wojna. Tata czynnie uczestniczył w walkach i znalazł się w obozie jenieckim w Rosji. Po wojnie przeprowadzili się do Iławy, znajdując tu mieszkanie i zatrudnienie. Do Iławy przyjechał również jego brat Franek, który także grał w piłkę nożną.

Fot. Archiwum prywatne dr Jadwigi Otolskiej-Karpacz

Czy chodziła pani z tatą na mecze? Ma pani jakieś wspomnienie typu sportowego albo związanego z kibicowaniem Jeziorakowi?

Tata zabierał mnie na mecze, nawet te wyjazdowe. Mam jednak migawki wspomnień, bo byłam w tym czasie dzieckiem.

Tata nie próbował pani „usportowić”? Zapisać na zajęcia sportowe?

W tamtych czasach sport był naturalnym sposobem spędzania wolnego czasu. Chodziłam na SKS-y, jeździłam na łyżwach, pływałam w jeziorze, ale w piłkę nożną nie grałam. Oczywiście jestem kibicem sportowym.

Widziała pani kiedyś ojca w akcji, na boisku, czy na ławce trenerskiej, w czasie meczu Jezioraka? Jak się zachowywał?

Tata ekscytował się meczem. Był bardzo zaangażowany w to co się działo na boisku.

Fot. Archiwum prywatne dr Jadwigi Otolskiej-Karpacz

Czy pamięta pani któregoś z piłkarzy Jezioraka z tamtych lat, gdy tata trenował, a potem działał w klubie? Może z wizyt w domu, a może z boiska?

Przypominam sobie takie nazwiska jak: Duński, Białecki, Rykaczewski, Tyc, ale wiele już zapomniałam.

Bogdan Białecki [wychowanek trenera Otolskiego, grał w Jezioraku w latach 50-tych] w swoich wspomnieniach napisał: „Trener Zygmunt Otolski jako człowiek i trener był bardzo sumienny i pracowity, zabezpieczył w sposób właściwy i w granicach stworzonych mu możliwości pracę na tak trudnym odcinku jakim jest wychowywanie młodzieży w duchu wartości poprzez sport wyczynowy”. Piękne, zwłaszcza biorąc pod uwagę możliwości finansowe w tamtych czasach.

Pasja, upór, poświęcenie, to są cechy ludzi, którzy potrafią coś stworzyć nawet przy niskim budżecie.

Dokopałem się też do informacji, że pani ojciec był uwielbiany przez zawodników i kibiców futbolu.

Dzięki charyzmie, tata faktycznie był lubiany i często wspominany. Z racji tego, że jestem lekarzem, bywało że trafiali do mnie jako pacjenci byli wychowankowie i koledzy mojego taty, którzy zawsze ciepło go wspominali.

Fot. Archiwum prywatne dr Jadwigi Otolskiej-Karpacz

Miał jeszcze inne pasje poza piłką nożną?

Zainteresowań miał wiele, takich jak fotografia czy motoryzacja. Chodził na ryby i grzyby, oprócz tego był działkowcem i uprawiał ogródek.

Słyszała pani o pomyśle, aby stadion miejski w Iławie nazwać imieniem Zygmunta Otolskiego?

Tak słyszałam i jeżeli tak by się stało, to tata byłby zaszczycony.

Rozmawiał: T.R.

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.
Akceptuje
Więcej informacji